250x250

16 Sie

Co zrobić, by czytelnik nie umarł z nudów?

Największy koszmar pisarza? Sytuacja, w której czytelnik w trakcie lektury zwyczajnie zasypia lub nudzi się do tego stopnia, że woli książkę wykorzystać jako podpórkę pod kiwające się krzesło. Co zrobić, aby ta mara się nie zrealizowała? Zobacz!

Nie pisz o wszystkim!

Traktowanie powieści jako śmietnika wszystkich swoich dotychczasowych pomysłów to najgorsze co możesz uczynić. Pisanie dosłownie o wszystkim, wpychanie kilkunastu różnych, niepowiązanych ze sobą wątków do jednej opowieści sprawi, że czytelnik bardzo szybko zdezerteruje. Dlatego lepiej wybierz jeden konkretny temat, który wyczerpiesz w rozsądnym stopniu. Co to znaczy rozsądnym? To znaczy w takim, który nie doprowadzi do tego, że czytelnik zapragnie walić głową o ścianę, byleby tylko skończył się dany wątek. Tworzenie powieści o wszystkim co wiemy mija się z celem – nawet prace naukowe ograniczane są do najważniejszych rzeczy, o których autor chce poinformować świat.

 

Unikaj wodolejstwa

Jeśli uważasz, że każde słowo jest cenne i nie masz zamiaru skracać zdań, które ciągną się jedynie przez dziesięć linijek – lepiej zapomnij o byciu pisarzem. Choć język literacki jest bogaty w przymiotniki i przysłówki, z radością wykorzystuje rozmaite środki artystyczne to jednak nie powinien on mieć znamion wodolejstwa. Długie zdania, zapchane niepotrzebnymi słowami w stylu: „zazwyczaj”, „generalnie”, „w zasadzie” jedynie sprawią, że całość będzie mniej przejrzysta i konkretna. Nie jest to łatwe – zbytnia skrótowość czy dosłowność doprowadzą do tego, że książka straci na walorach artystycznych. Z dwojga złego lepiej jednak być aż nadto konkretnym, niż sprawić, że cała fabuła się rozmywa i właściwie jest o niczym. Jeśli nie potrafisz opanować wodolejstwa – poproś znajomych, by pomogli Ci w redakcji utworu. Zdziwisz si,ę, ale ten prosty patent uzmysłowi Ci, jak wiele słów możesz używać bez większej potrzeby.

 

Nie opisuj mrówki na liściu

Opisy miejsc akcji, w tym w szczególności przyrody, to prawdziwa bolączka dla czytelników. Jeśli się z tym nie zgadzasz, przypomnij sobie „Nad Niemnem”, gdzie takie opisy potrafiły się ciągnąć przez ładnych kilka stron. Cóż z tego, że były niezwykle malownicze i potrafiły nam wyryć w wyobraźni dokładny obraz rzeki i jej okolic, skoro prawie żaden czytelnik nie był w stanie w całości ich przeczytać. Z tego powodu nie powielaj tego błędu u siebie. Nie opisuj w najdrobniejszych szczegółach wszystkiego, co się znajduje w otoczeniu bohatera. Kieruj się zasadą strzelby Czechowa – cokolwiek opiszesz, musi mieć jakieś znaczenie dla akcji. W ten sposób automatycznie unikniesz lania wody a Twoja książka stanie się atrakcyjniejsza. Jeśli opisujesz dane pomieszczenie tak szczegółowo, że odbiorca będzie mógł narysować sęk w desce ułożonej w trzecim rzędzie od okna, bliżej szafy dębowej niźli metalowego kosza na śmieci – lepiej niech to ma jakieś głębsze znaczenie. Przykładowo w sęku może znajdować się podsłuch lub kamera. Prawda, że od razu ciekawiej?

 

Bohaterowie to nie króliki!

Nie twórz ich w ilościach hurtowych. Przede wszystkim ich wszystkich nie zapamiętasz, a co za tym idzie, doprowadzisz do braku spójności akcji. Poza tym ważna jest nie tylko liczba bohaterów, ale również cel ich tworzenia. Warto w trakcie pisania cały czas pamiętać o tym, iż powieść tworzona jest dla odbiorcy. To jemu powinna się podobać, w szczególności bohaterowie. W końcu to oni nadają charakteru akcji i sprawiają, że cała opowieść ma w ogóle jakikolwiek sens. Nie da się napisać utworu bez bohaterów, jednak ich nadmiar czy złe skonstruowanie to również cel do rychłej porażki. Dlaczego? Postacie to takie elementy powieści, z którymi czytelnik się zżywa. I to dosłownie – jest zainteresowany ich losami, pragnie dowiedzieć się, jak ich życie się potoczy oraz dokąd zaprowadzą ich poszczególne decyzje. Tworząc bohaterów po to, by za chwilę o nich zapomnieć i więcej nie wykorzystać w historii jest marnowaniem czasu – swojego i odbiorcy. A czas tego drugiego jest szczególnie cenny. Bowiem gdy czytelnik raz się zrazi – drugi raz nie sięgnie po utwór danego autora.