250x250

15 Maj

Kiedy nie zabierać się za pisanie?

Początkujący pisarze często zastanawiają się nad tym, jak zacząć pisać, skąd wziąć pomysł czy też jak walczyć o to, aby książka została ukończona. Zapominają o tym, że dobrze jest także uświadomić sobie momenty, w których zabieranie się za twórczość literacką jest kiepskim pomysłem. Dlaczego? Ponieważ z reguły nie osiągniemy oczekiwanych efektów. Oczywiście nie jest to regułą, lecz dobrze się dwa razy zastanowić czy warto zasiąść do pisania w danej sytuacji.

Brak weny = brak akcji

Niektórzy autorzy radzą, aby w momencie, gdy narzekamy na brak weny, mimo wszystko siadać i pisać. Chociażby po jednym-dwa zdania, aby na nowo wtłoczyć nasz umysł na odpowiednie tory. Nie jest to zły pomysł, jednak dobrze jest pamiętać o tym, iż nie na każdego ta metoda działa. Powód jest prosty – na brak inspiracji składa się wiele różnych czynników i przede wszystkim należy najpierw dowiedzieć się, co wywołuje ten stan w naszym przypadku. Bez takiej autoanalizy ciężko jest powrócić na ścieżkę kreatywnego pisania. Dlatego nic na siłę – w sytuacji, gdy czujemy, że nasz mózg jest przeciążony i zwyczajnie pisanie nas męczy, nie zmuszajmy się do tego, aby mimo wszystko sklecić dalszą część utworu. Skończy się to bowiem tym, że wyjdzie nam totalna kaszana, którą i tak usuniemy lub będziemy musieli poprawiać.

Emocje – źli doradcy

Czujesz złość, smutek, gigantyczną radość lub wesołość? Lepiej najpierw ochłoń zanim zasiądziesz przed ekran komputera i przelejesz te emocje na papier. Dlaczego? Będąc w stanie silnego pobudzenia nie zdajemy sobie sprawy, że to co nas wprawiło w dany nastrój niekoniecznie musi wywołać takie same emocje u innych. Tracimy obiektywność oraz zaczynamy posługiwać się zbyt dużymi skrótami myślowymi, dzięki czemu powstały tekst może być niezrozumiały dla czytelnika. Warto oczywiście spisywać to, co myślimy w takich sytuacjach – to świetna baza do tego, aby kreować emocje bohaterów. Można również robić wprawki poboczne – to na pewno udoskonali nasz warsztat. Jedyne czego powinniśmy się wystrzegać to tak naprawdę pisanie dalszego ciągu naszej książki lub rozpoczynanie nowej. W drugim przypadku może bowiem zdarzyć się tak, że gdy emocje opadną, zapomnimy co właściwie chcieliśmy przekazać.

Traumatyczne przeżycia a książka

Często gdy w naszym życiu wydarzy się coś złego – zakończymy związek, stracimy kogoś bliskiego, przeżyjemy wypadek lub ciężką chorobę – mamy ochotę podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami. Jest to dobry pomysł, o ile robimy to na zimno. W trakcie rekonwalescencji lub dochodzenia do siebie po traumie warto spisywać swoje przemyślenia i doznania. Dzięki temu w późniejszym czasie nic nam nie umknie a jednocześnie będzie można spojrzeć z dystansu na to co się z nami działo. Dlaczego nie jest dobrze tworzyć na gorąco gotowego utworu? Podobnie jak w przypadku emocji – nie patrzymy na całość trzeźwo. Wszystkie wydarzenia ciągle trwają a to oznacza, że jesteśmy zatopieni w danej sytuacji po uszy, dzięki czemu nie widzimy tego z perspektywy osoby postronnej. Wszystko jest zbyt żywe i bolesne, aby nazywać po imieniu czy też opisywać w na tyle dokładny sposób, by czytelnik pojął wszystko w lot.

Wątek do połowy

Porzucając już kwestię silnych emocji i wielkich wydarzeń – do pisania nie warto zasiadać także w sytuacji, kiedy cały utwór mamy zaplanowany jedynie w pewnej części i liczymy na to, że na resztę wpadniemy później. Takie myślenie nie jest dobre, ponieważ ewidentnie brakuje nam koncepcji na rozwinięcie akcji. Można oczywiście liczyć na pewien łut szczęścia, jednak nie oszukujmy się – jeśli nie mamy pojęcia co ma się ostatecznie stać z bohaterami i dokąd zmierza akcja, to ciężko będzie nam poprowadzić narrację. Warto mieć jakikolwiek zamysł, który można dowolnie modyfikować w trakcie pisania. Brak pomysłu świadczy tylko o tym, że widocznie pomysł na utwór wcale nie jest tak dobry, jak nam się wydawało na początku.