250x250

24 Kwi

Wydanie własnej książki – jak na tym zarobić?

Wiele wydawnictw, różne formy publikowania dzieł oraz dylemat autora: jak wydać swoją książkę. Elektronicznie, tradycyjnie, przy pomocy wydawnictwa a może samemu? A jeśli wydawnictwo, to internetowe czy zwykłe? Rzadko który debiutant bierze pod uwagę tak ważny aspekt jak kwestia, gdzie dałoby się więcej zarobić na własnej twórczości. Na co zwracać uwagę przy wyborze wydawnictwa?

17233739-okulary-i-piora-na-pieniadzeProcenty

Bez względu na rodzaj – tradycyjne czy internetowe – każde wydawnictwo zastrzega sobie prawo czerpania zysków z publikowanej twórczości. W końcu na tym zarabia, a druk oraz sztab redaktorów, którzy przygotowują książkę do wydania, swoje kosztują. Na jakiej to się odbywa zasadzie? W każdej umowie, jaką twórca podpisuje z wydawnictwem, widnieje punkt mówiący o procencie zysków od sprzedaży, jaka mu się należy z tytułu posiadania praw majątkowych do utworu. Są one rozmaicie formułowane, czasami podawane są procenty, jakie przynależą wydawnictwu, czasami wspominany jest autor, a ich wartość nie jest stała. W zależności od prestiżu danego wydawcy oraz formy (papierowa czy elektroniczna), może się ona wahać pomiędzy dziesięcioma a nawet siedemdziesięcioma procentami od zysków z dystrybucji naszej twórczości. Żeby to lepiej przybliżyć, załóżmy, że zysk ze sprzedaży jednego egzemplarza danej książki wynosi 10 zł. Jeżeli wydawnictwo zastrzega sobie prawo do 30%, wtedy autor do swojej kieszeni zgarnia siedem złotych. Analogicznie, kiedy wydawca czerpie 60% zysków ze sprzedaży, wtedy twórca otrzymuje tylko cztery złote za jeden egzemplarz własnej twórczości. Jak widać, przy pomyślnych wiatrach, twórca może bardzo dużo zyskać na wydaniu swojej książki, ale z drugiej strony, może równie dużo stracić przez chwilę nieuwagi. Dlatego warto uważnie czytać umowy, jakie podpisuje się z wydawnictwem, zwłaszcza, kiedy dochodzi w nich dodatkowy aspekt, a mianowicie:

Prawo wyłączności

Co to jest? Jest to zastrzeżenie przez danego wydawcę monopolu na publikację danego dzieła. W umowie podpisywanej przez obie strony, zawarty jest punkt, w którym określa się czy takie prawo przynależy wydawcy oraz na jaki okres. Może ono wygasnąć po roku, dwóch lub dziesięciu latach, w zależności od zapisów, które autor podpisał. Czasami są one rozszerzone, to znaczy, nie dotyczą wyłącznie danego utworu, jaki chce w tej chwili opublikować autor, ale także tego, co stworzy w czasie trwania zawartej umowy. Najprościej mówiąc: jeżeli twórca coś napisze i będzie chciał wydać, będzie mógł to uczynić tylko za pośrednictwem wydawnictwa, z którym zawarł taką umowę. Nie jest to szkodliwe w przypadku, jeżeli nasza książka została wydana na dogodnych dla twórcy warunkach, tzn. duży procent dla nas z ładną oprawą graficzną i skutecznym marketingiem. Problemy zaczynają się, kiedy młody pisarz lub poeta nierozważnie podpisze taką umowę a później zorientuje się, że właściwie na niej traci, zamiast zarabiać. Z tego powodu dobrze jest dokładnie czytać każdy punkt podpisywanego przez nas dokumentu, a jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości co do jego treści – poradzić się w tej sprawie zaufanego prawnika. Sławni pisarze mogą zaangażować agentów, którzy w ich imieniu będą zawierać odpowiednio brzmiące umowy, na których nie stracą za dużo.