250x250

24 Kwi

Wydanie książki – sława czy porażka?

Wydanie swojej książki – pieniądze, znane nazwisko i satysfakcja do końca życia. Tak wyobrażamy sobie życie po opublikowaniu własnej książki. Czy to są zwykłe mrzonki, czy realne cele, które każdy może zrealizować? Wszystko zależy przede wszystkim od autora.

Talent nie jest wymagany

Ci, którzy sądzą, że przy pisaniu książki liczy się przede wszystkim talent, są w błędzie. Jest to element dodatkowy, który ułatwia autorowi pracę, jednak nie jest on warunkiem koniecznym do tego, aby odnieść sukces. Zwłaszcza w czasach popkultury, w której liczy się nie tyle jakość prezentowanego utworu, a dobry marketing. On sprawia, że nawet największy chłam może zostać okrzyknięty bestsellerem. Wypadałoby jednak, aby przyszły pisarz potrafił pisać poprawnie w swoim języku, ponieważ nawet najbardziej wyrozumiały redaktor może odrzucić utwór, w którym widnieje błąd na błędzie. Wyjątkiem są książki, w których takie zabiegi są zamierzone. Ale to nie upoważnia autora do zasłaniania braku umiejętności wymówką „tak miało właśnie być”.

Niekonwencjonalność – klucz do sukcesu

Liczysz na wydanie książki? To odrzuć jakiekolwiek schematy myślowe przy jej tworzeniu. Owszem, jeżeli planujemy być pisarzami kojarzonymi z zachowanymi standardami norm klasycznych, to musimy ich przestrzegać. Jednak jeśli chcemy zaistnieć tu i teraz, najlepiej odrzucić pewne konwencje. Nie przypadkowo i na oślep, ale umiejętnie. Wychodzenie poza ramy standardów językowych jeszcze do niedawna było zarezerwowane tylko dla najwybitniejszych twórców.  Dziś jest to standard, któremu powinni się podporządkować nawet debiutanci, o ile chcą zaistnieć w świecie wielkich pisarzy.

Pisz bloga!

Blog to dzisiaj jedna z najprostszych form sprawdzenia, czy nasz styl pisania podoba się odbiorcom. Jego założenie nic nie kosztuje, a pozwala nam ocenić ewentualny rynek zbytu. To także, ale tylko przy dużej ilości kliknięć i komentarzy, dodatkowy argument, który możemy użyć, pisząc list do wydawnictwa z prośbą o wydrukowanie naszego utworu. Skoro jesteśmy popularni w Internecie, to oznacza, że jesteśmy na tyle ciekawi, aby przebić się ze swoim materiałem przez setki tysięcy innych twórców. A to już nie lada wyczyn. Poza tym wiele osób, które wchodzą na strony internetowe i czytają tam teksty online, dość często sięga po ich wydania papierowe. Dodatkowym plusem jest także ewentualna pomoc merytoryczna ze strony czytelników, którzy początkowym blogerom lubią dawać wskazówki co poprawić w tekście, aby był lepszy.

Wielka przegrana

Oczywiście prowadzenie bloga może się także przyczynić do naszej klęski. Niekoniecznie z powodu złej jakości naszej pisaniny, ale zbyt małej popularności. Na blogowanie trzeba mieć czas, zwłaszcza, jeśli chcemy naprawdę dobrze zadebiutować. Rozeznanie się w popularnych stronach, komentowanie innych – bez tego elementu nasz plan może spalić na panewce. A to, plus odmowa wydawnictwa mogą być wielkim prztyczkiem w nos dla młodego autora. Przegrana może być również innego charakteru. Załóżmy, że wydawnictwo ewentualnie zgodzi się na wydanie książki. Sukces! Ale nie do końca. Bo nie chodzi tylko o to, aby nasz utwór się opublikował. Wypadałoby też, aby się sprzedał…

Sławny-niesławny

Żeby się zbytnio nie dobijać, załóżmy, że odnosimy sukces. Wydaliśmy książkę, w dodatku prawie cały nakład się sprzedał w niewyobrażalnym czasie. Czy to oznacza wygodne życie i drinki z palemką aż do śmierci? Ewentualnie może tak być. Jest tylko jedna sprawa, która wychodzi na jaw podczas sukcesu wydawniczego. Nazwisko, może i stanie się sławne (chociaż przy dzisiejszej ilości gwiazd i gwiazdeczek show-biznesu może ono zwyczajnie umknąć w tłumie), ale pozostajemy anonimowi. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest brak walki z mediami o chwilę prywatności, co może stać się uciążliwe, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z tabloidami. A minus? Nikt nas nie zaczepi na ulicy i nie krzyknie: „To pan!!!”. Chyba, że uprzemy się rozpowszechnić swoje zdjęcia wszędzie i w dowolnej ilości jako formę reklamy. Wtedy, a i owszem, fani nas zaczną ścigać bez zachęty…

pioro-i-kałamarz-green_2750795