250x250

05 Kwi

Powieść to nie autobiografia!

Tworząc swoje pierwsze utwory zazwyczaj korzystamy z własnych doświadczeń. W końcu nie ma nic prostszego niż po prostu opisać to, co nam się przytrafia, lekko koloryzując. Jednak, o ile taki zabieg jest bezpieczny w przypadku tworzenia wprawek i szlifowania swojego warsztatu, o tyle może być ryzykowny w sytuacji, kiedy nasze dzieło ma trafić do publikacji. Jakie zagrożenia się wiążą z sięganiem po swoje doświadczenia? Sprawdź!

Własne przeżycia bez obiektywizmu

Po elementy swojej biografii sięgamy najczęściej wtedy, kiedy jesteśmy silnie związani z danymi przeżyciami. Z reguły są to ważne dla nas momenty, dzięki którym podejmujemy lub podjęliśmy jakąś istotną decyzję. Powstaje tylko pytanie – czy to, co dla nas było kluczowe i znamienne, zaciekawi czytelnika? Prawda jest niestety okrutna – o ile lubimy realność w powieściach i uczucie, że bohaterowie to nasi znajomi, o tyle, tak jak i w życiu realnym, nie lubimy gdy ujawniają oni zbyt dużo szczegółów. Tylko najbliższym pozwalamy na intymne zwierzenia i roztaczanie wizji własnego ja. W przypadku znajomych i bohaterów literackich nie jest to jednak mile widziane. Jest jeden wyjątek od tej reguły – kiedy mamy już wyrobione nazwisko i nasi czytelnicy wręcz pragną się czegoś dowiedzieć na nasz temat. Jednak wówczas piszemy zwyczajnie autobiografię, a nie wplatamy siebie w bohaterów. Proste, prawda?

Urażona duma sąsiada

Nie ma nic gorszego niż opublikowania książki, która przynosi nam więcej kłopotów niż radości. A tak może się stać w sytuacji, kiedy nieroztropnie i zbyt szczegółowo opiszemy osoby, których nie lubimy. Zresztą, urazić w ten sposób możemy nie tylko wrogów czy nieprzyjaciół, lecz i również swoich najbliższych. Wystarczy bowiem opisać ich w niezbyt pochlebny sposób lub zrobić z nich postacie humorystyczne według własnej, a nie ich, wizji. Niestety takie problemy mogą pociągnąć się nawet do odpowiedzialności karnej za naruszenie dóbr osobistych, a co za tym idzie – będziemy musieli zapłacić pewną sumkę na poczet odszkodowania. Jak tego uniknąć? Wystarczy po prostu w trakcie tworzenia informować osoby zainteresowane o tym, że występują w naszym utworze oraz że będą przedstawiane w taki a nie inny sposób. W dobrym tonie jest także po prostu zapytać przed rozpoczęciem pisania zapytać o zgodę na wykorzystanie wizerunku wybranych osób. Dzięki temu się zabezpieczamy i mamy czyste sumienie.

Przekłamania i niesnaski

Pisząc jakikolwiek utwór najczęściej decydujemy się na przedstawienie rzeczywistości w taki a nie inny sposób. Często jest to bardzo subiektywny obraz tego, co nas otacza, dzięki czemu odbiorcy zyskują ciekawą wizję i opinię na temat wydarzeń czy zjawisk. I wszystko jest w porządku, dopóki nie sięgamy w zbyt dużej mierze z naszej codzienności. Bo tak jak w przypadku urażonych osób, mogą się pojawić i urażone instytucje. Jak? Po prostu – opisując błędy w naszym miejscu pracy, krytykując różnego rodzaju urzędy z naszej okolicy czy wręcz personalnie wskazując na niezbyt właściwe zachowanie ważnych osób, jak burmistrz, prezydent czy polityk. W ten sposób wkraczamy na zupełnie odmienny poziom niebezpieczeństw. Bo o ile z urażonym sąsiadem czy też kolegą możemy dojść do porozumienia przy piwie, o tyle przedstawienie instytucji w negatywnym świetle (szczególnie zmyślonym – ot, fantazja literacka) może się już skończyć poważnymi oskarżeniami. Dlatego – lepiej jest się wzorować na rzeczywistości a nie wplatać ją jeden do jednego.

Dla kogo tantiemy?

Równie często zdarza się sytuacja, że zasięgamy opinii innych osób czy wręcz, za ich zgodą tworzymy bohaterów. Ba – w trakcie tworzenia dyskutujemy z zainteresowanym na temat tworzonej postaci i uzgadniamy jej życiorys. Następnie książka trafia to publikacji, zaczynamy na niej zarabiać i… osoba lub osoby, z którymi wcześniej się konsultowaliśmy, są na nas obrażone, ponieważ zarabiamy na ich pomysłach. Nie są co prawda współautorami naszego utworu, ale w końcu nam pomagali, czyż nie? W takiej sytuacji trudno dojść do porozumienia, dlatego warto przed rozpoczęciem pisania wziąć do serca podstawową zasadę: „Gdzie są pieniądze, tam nie ma przyjaźni” i lepiej znajomych i rodzinę trzymać z daleka od naszej powieści.