250x250

14 Gru

Pierwsza książka – o czym pamiętać w trakcie pisania?

O czym pamiętać w trakcie pisania

Zastanawiasz się nad tym od dłuższego czasu. Swojego bohatera znasz lepiej niż samego siebie. Co więcej – doskonale wiesz, co mu się przytrafi i jakie podejmie decyzje. Pozostaje tylko malutki problem – całość masz już napisaną, owszem, ale tylko w swojej głowie. Jak przelać swój pomysł na papier i stworzyć pierwszą prawdziwą książkę?

„Aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa”

Siadasz w końcu do pisania. Otwierasz plik tekstowy. Ba, nawet masz wenę! Zaczynasz pisać i… po paru zdaniach orientujesz się, że właściwie to, co widzisz, ma się nijak do tego, co Ci się ułożyło w głowie. Zaskoczony? Poirytowany? Niepotrzebnie. Wielu początkujących pisarzy nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż nie da się dosłownie przelać na papier tego, co im siedzi w głowie. Powód jest banalnie prosty – nasza wyobraźnia czasami rwie do przodu z taką prędkością, że analityczna część mózgu nie jest w stanie tego uchwycić i zaczyna racjonalizować tekst. Można z tym walczyć, denerwować się, próbować na siłę uchwycić własne pomysły lub obrać zupełnie inną metodę. Jaką? Przede wszystkim należy zrezygnować z kurczowego trzymania się pierwotnej koncepcji. Po pierwsze – nikt nie powiedział, że jest ona dobra. A nuż to, co się rodzi w trakcie pisania jest znacznie lepsze? Po drugie – tylko niepotrzebnie stracimy czas na próby idealnego oddania naszych wyobrażeń. Znacznie lepiej jest założyć sobie ogólny plan powieści, opowiadania czy dramatu a całą resztę pozostawić naszej wenie.

Gubienie wątków, mylenie bohaterów

Piszesz od czasu do czasu, kiedy masz natchnienie? A co gorsza – przed pisaniem dalszego ciągu nie czytasz tego, co wcześniej stworzyłeś? To częsty błąd, dzięki któremu zamiast książki stworzysz patchwork – posklejaną z kilkunastu różnych elementów pisaninę, w której będzie brakowało głównego wątku i sensu. Można tego uniknąć w naprawdę banalny sposób. Jeśli nie lubisz ciągle czytać tego, co napisałeś, po prostu zapisuj podstawowe informacje o utworze. Zrób sobie spis bohaterów, w którym zawrzesz nie tylko ich imiona, ale także zawody, główne cechy i powiązania. Osobno zanotuj plan ramowy utworu – określ, co ma się mniej więcej wydarzyć we wstępie, rozwinięciu i jak ma się zakończyć cała akcja. Dzięki tym dwóm prostym notatkom nie pogubisz się w trakcie pisania, a co najważniejsze – Twoja główna bohaterka Gienia z polskiej wsi nie zmieni się nagle w bizneswomen Karren z Nowego Jorku. No, chyba, że tak się potoczą jej losy.

Twórz a potem szlifuj!

„Najpierw masa, potem rzeźba” – te słowa, które stały się bohaterami memów, można również odnieść do pisania. Jak? Po prostu – najpierw cokolwiek napisz, od początku do końca, a później bierz się za dopracowywanie szczegółów. Krytykując się w trakcie pisania, ciągle wracając do jednego i tego samego fragmentu, doprowadzisz tylko do tego, że Twoja książka nigdy nie zostanie ukończona. Wewnętrzny krytyk i redaktor są bardzo ważnym elementem procesu twórczego, ale… No właśnie, ale! W sytuacji, kiedy zabierasz się dopiero za swój pierwszy utwór, warto dać sobie nieco więcej luzu i po prostu pisać. Kiedy postawisz już ostatnią kropkę i uznasz, że dzieło jest skończone – wtedy zajmij się jego ulepszaniem. Sprawdź, czy główny wątek został rozwikłany, czy przypadkiem nie wdarła się gdzieś niekonsekwencja lub, zwyczajnie, czy utwór nie powoduje natychmiastowego zasypiania. Nie bój się poprawiać, ulepszać, dodawać, usuwać czy zmieniać kolejności wydarzeń. Pamiętaj tylko o ważnym elemencie – zapisywaniu każdej wersji utworu. Po kilku miesiącach możesz bowiem dojść do wniosku, że jednak pierwsza poprawka była najbardziej trafna. Warto to także zostawić na wypadek, gdyby nasza książka została przyjęta przez wydawnictwo i weszła w fazę korekty. Wówczas w prosty sposób będziesz mógł się dostosować do zaleceń redaktora lub razem z nim zdecydować, która wersja jest lepsza. Ale zanim to nastąpi – po prostu usiądź i pisz!