250x250

13 Mar

Jak opisać scenę bitwy, by nie wyszła kiczowato?

Bitwa to jeden z elementów ożywiających akcję. W niektórych powieściach, szczególnie w tych, w których ściera się „dobro i zło”, stanowi punkt kulminacyjny wszystkich wydarzeń. Napisanie dobrej sceny walki nie jest jednak proste – wymaga sporych umiejętności i przede wszystkim wyćwiczonego warsztatu pisarskiego. Na co zwracać uwagę, tworząc tego rodzaju sceny?

Podziel scenę

Kluczem do sukcesu jest podzielenie tej sceny na mniejsze partie, dzięki czemu nadamy całości dynamiki. Będzie to również dużo łatwiejsze do opisania, głównie z tego powodu, iż każda część może być pisania z perspektywy innych bohaterów. Dzięki temu uzyskamy efekt wielowymiarowości i pokazania sceny z różnych stron. Ten zabieg umożliwia również uniknięcie chaosu w przeciwieństwie do sytuacji, w której wszystkie wydarzenia miałyby miejsce jednocześnie. Dzielenie sceny nie może być jednak przesadzone – każdy fragment powinien być proporcjonalnie długi, aby móc wprowadzić czytelnika w to nowe spojrzenie na bitwę. Dwu-trzyzdaniowe fragmenty raczej nie spełnią tego zadania a jedynie zagmatwają obraz.

Hierarchia ważności

Istotnym elementem zorganizowania sceny bitewnej jest ustalenie pewnej hierarchii ważności wydarzeń i bohaterów. Ten drugi element jest ważny ze względu na fakt, iż podczas bitwy ktoś musi zginąć. Wiadomo, że nie będą to główny bohaterowie, lecz nie mogą to być jedynie statyści. Dlatego dobrze jest zrobić sobie listę postaci i ustalić, która z nich może zostać wyeliminowana. Co do ważności wydarzeń – ona jest również bardzo ważna ze względu na to, iż w trakcie opisywania bitwa będzie się toczyć od najmniej istotnych kwestii do kluczowego starcia. Dzięki temu napięcie w trakcie bitwy będzie rosło, zbliżając nas do punktu kulminacyjnego.

Plan bitwy

Oprócz ogólnego schematu budowania napięcia, dobrze jest również wyznaczyć sobie pewien plan bitwy. Tutaj przyda się umiejętność strategicznego myślenia. To nie tylko uporządkuje bitwę, lecz również pokaże, że bohaterowie mieli pewien konkretny, być może niezbyt doskonały, ale jednak plan. O ile nie tworzymy drugiej „Sztuki wojny”, nie musimy zbytnio wdawać się w szczegóły dotyczące strategii. Ważne, aby jako tako ją zarysować, co sprawi, że całość będzie wyglądała dość realistycznie. Nie ważne od tego, czy dane starcie było planowane przez strony od dawna, czy wyszło znienacka, powinno zawierać pewną taktykę, którą trzeba w najprostszy sposób przedstawić czytelnikowi. Jak? Choćby zdaniem: „Zgodnie z planem na pierwszy ogień ruszyli…”. Tego typu stwierdzenia pokażą, iż mamy jakiś pomysł na tę scenę a nie urządzamy jedynie krwawą jatkę.

Dynamika języka

Kluczowy w opisie bitwy jest język. Wraz ze wzrostem napięcia i zbliżania się do punktu kulminacyjnego, opisy powinny stawać się coraz krótsze a budowa zdań dynamiczna. Więcej czasowników, wykluczenie przymiotników i przede wszystkim: krótsze zdania. Nawet rozmowy między bohaterami powinny ograniczyć się do minimum i przekształcić w krótkie rozkazy. Istotną rolę grają tu także niedopowiedzenia, urwane zdania i fragmentaryczne opisy tego, co dany bohater akurat widzi. Dlaczego tak powinno się robić? Ludzki mózg w trakcie zagrożenia rejestruje wyłącznie urywki rzeczywistości – te, które pozwalają mu uniknąć zagrożenia i przetrwać. Dlatego w trakcie walki bohater nie powinien zauważać lecącego motylka (choć może się na tym skupić przed bitwą, jako symbol rosnącej adrenaliny), lecz raczej wyczuć podchodzącego od tyłu wroga. Wystarczy to sobie wyobrazić a opis przyjdzie sam.

Punkt kulminacyjny

Najważniejsza rzecz bitwy i utworu. Główne starcie dwóch przeciwników, o których odbiorcy czytali przez wszystkie poprzedzające to wydarzenie strony. Wielka walka, która pokaże, kto zatryumfuje. Z powodu podniosłości tego elementu bardzo łatwo go zniszczyć i przerysować. Ważne jest tutaj wyczucie – scena ostatecznego pojedynku nie może być ani za krótka ani za długa. Nie może się ograniczać wyłącznie do zadania śmierci przeciwnikowi. Ważne, aby przeciwnicy działali tutaj jak zwierzęta – okrążali się, szarpali, walczyli, nie zwracając na otoczenie uwagi. A gdy już emocje sięgną zenitu – warto scenę urwać. Dlaczego? Jedno słowo za dużo, np. „Umarł” może bowiem zepsuć wszystko. Lepiej ten element wyciąć (jednak i tutaj umiejętnie, aby dało się stwierdzić, kto wygrał) i od razu przejść do tego, co działo się później. Dzięki temu nie przeciągniemy punktu i w naturalny sposób zakończymy akcję.