250x250

28 Mar

Najpopularniejsze błędy kompozycyjne

Przed Tobą początek przygody z pisarstwem. Jeszcze nie postawiłeś pierwszej litery, ale masz pomysł na utwór i wenę, aby go stworzyć. To już dobry start. Jednak zanim przystąpisz do przelewania swoich wizji na papier, zapoznaj się z najczęstszymi błędami kompozycyjnymi, jakie przytrafiają się młodym pisarzom. W ten sposób unikniesz częstych wpadek, które powodują, że zamiast bestsellera, stworzysz nielogiczną zbitkę zdań.

Brak proporcjonalności

Jeśli by stworzyć listę najczęściej spotykanych błędów kompozycyjnych, brak odpowiednich proporcji pomiędzy poszczególnymi częściami, byłby z pewnością na pierwszym miejscu. Powód jest prosty – często w ferworze pisania zapominamy o tym, iż każdy element powinien być przemyślany i odpowiednio rozwinięty. Z tego powodu wstęp nie powinien ograniczać się jedynie do trzech zdań, po których akcja leci z prędkością światła. Podobnie zakończenie nie powinno ograniczać się jedynie do słowa „koniec”. Im dłuższą powieść planujemy, tym dłuższe powinny być wstęp i zakończenie. Dzięki temu akcja nam nie będzie się rwała w trakcie tworzenia oraz czytelnik nie zostanie zaatakowany zbyt dużym tempem opowieści. W standardowych powieściach wstęp powinien liczyć przynajmniej te kilka (czasem kilkanaście) stron, a zakończenie powinno być stopniowo poprowadzone po punkcie kulminacyjnym przez nawet kilkadziesiąt (20-30) stron.

Niewłaściwe tempo

Zbyt szybkie lub zbyt wolne tempo akcji to również błąd kompozycyjny. Dlaczego? Ponieważ jest to wynik nieodpowiedniego rozmieszczenia poszczególnych wątków, które w ostateczności wpływają na akcję. W ten sposób otrzymujemy albo nadmiar wydarzeń w ramach jednego fragmentu (na 30 stronach dzieje się pięćdziesiąt różnych rzeczy, po których sam czytelnik odczuwa zmęczenie) albo nudę z powodu braku jakichkolwiek zdarzeń. Problem ten można rozwiązać poprzez zmianę planu powieści. Wystarczy zmienić chronologię pewnych wydarzeń lub w nieco odmienny sposób poprowadzić rozwój akcji. Dzięki temu całość będzie się toczyła w swobodnym, naturalne rosnącym lub zwalniającym tempie.

Urwane wątki

Jesteś w ferworze pisania. Kończysz bardzo szybko swój utwór i zaglądasz do niego dopiero po kilku miesiącach. Nagle zauważasz, że Twoja cudowna powieść jest zlepkiem niedokończonych wątków, z których nic nie wynika. Błąd ten najczęściej wynika z braku stworzenia sobie planu powieści czy rysu kompozycyjnego. Pisząc na żywioł pozwalamy, aby nasza wena przejęła nad nami kontrolę, niekoniecznie trzymając się tego, co sobie rys kompozycyjny. W ten sposób nie tylko uzyskamy spójny plan na to, co zamierzamy napisać, ale również uporządkować nieco naszą radosną twórczość. W ten sposób bowiem bardzo szybko dojdziemy do wniosku, iż część naszych pomysłów zwyczajnie nie pasuje do akcji i trzeba będzie je wyrzucić lub ograniczyć.

Pomieszanie miejsc

To, co wprowadza w akcję jest umieszczone na końcu, a rozwinięcie wydarzeń znajduje się na początku? To klasyczny przykład złego rozplanowania miejsc dla poszczególnych wątków. Tak jak i poprzedni problem, także i ten wynika głównie z pisania na żywioł, bez chociaż ogólnego spisania wymyślonych wątków. Jeśli nie rozplanujemy co, kiedy ma zostać opisane, możemy doprowadzić do sytuacji, w której zwyczajnie będziemy pisać o tym, co nam się w danej chwili przypomni. Można to oczywiście później uporządkować, jednak nie jest to najlepszy pomysł. Zmieniając miejsca już raz napisanego tekstu, często tracimy wątek i wprowadzamy chaos językowy. Dlatego lepiej zapobiegać, niż leczyć i zwyczajnie – stworzyć plan przed napisaniem!

Powtarzanie

Błędem kompozycyjnym jest również moment, w którym czytelnik ma wrażenie, jakby jechał w równomiernym tempie pociągiem. Nic go nie zaskoczy, wszystko jest powtarzalne i tak naprawdę nie musi czytać dalszej części książki, bo wie co się wydarzy. Owa powtarzalność tempa sprawia, że nawet najlepsza powieść staje się nudna dla czytelnika i w efekcie – nie atrakcyjna. Z tego względu dobrze jest pamiętać o uniwersalnej zasadzie kompozycyjnej – wstęp, rozwinięcie, punkt kulminacyjny, zakończenie. Opierając się na tej prostej budowie unikniemy wpadki, w wyniku której odbiorcy zwyczajnie zasną po dwudziestej stronie. Możemy oczywiście bawić się powtarzalnością, wykorzystać ją na naszą korzyść, wplatając w to pewien ukryty przekaz. Warunek jest jeden – trzeba to zrobić z rozmysłem, a nie dopisywać ideologię do źle już napisanego dzieła!