250x250

24 Kwi

Jak wydać powieść, jak wydać tomik poezji

Od kilku lat coraz głośniej mówi się o upadku tradycyjnych książek, które mają zastąpić e-booki, czyli publikacje elektroniczne. Mit, czy może fakt? Niepodważalną prawdą w tej sytuacji jest, że książki elektroniczne stały się modne, zwłaszcza, kiedy na rynek weszły lekkie i przenośne czytniki danych, czyli tzw. tablety. Na ile tradycyjny wydawca jest zagrożony a wydawnictwo internetowe wygrane, o tym poniżej.

Internet – początek końca?

Coraz szybsze łącza i rozpowszechnienie szerokopasmowego Internetu wywołało realny strach twórców przed tym medium. Zwłaszcza tych pisarzy, którzy przestali tworzyć, a swoje publikacje wydawali metodą tradycyjnego druku. Owszem, na początku XXI wieku bardzo dużo mówiło się o tym, że Internet całkowicie zdominuje rynek książki i zostanie monopolistą, jednak na początku drugiego dziesięciolecia widać jak bardzo można się pomylić w ocenie. E-booki stają się coraz bardziej popularne, jednak liczba ich czytelników i, przede wszystkim, zwolenników nie rośnie już tak gwałtownie jak kilka lat wcześniej. Wszystko to z powodu jednej małej, acz bardzo istotnej rzeczy. Odbiorcy nie są przystosowani do długiego czytania z monitorów lub ekranów telefonów komórkowych. Wiele osób skarży się na bolące oczy oraz o wiele szybszą utratę koncentracji niż w przypadku czytania wersji wydrukowanej danej publikacji. Można więc powiedzieć, że stwierdzenie, iż e-booki całkowicie wyprą tradycyjne książki jest na chwilę obecną całkowicie fałszywe.

Dostęp-postęp

Sytuacja ta miała się zmienić, kiedy na rynki weszły różnego rodzaju przenośne czytniki danych w postaci tabletów. Lekkie, przenośne gadżety z  długo trzymającymi bateriami miały sprawić, że publikacje elektroniczne na nowo zdominują rynek na kilka miesięcy, a może i lat. Niestety, nikt nie przewidział, że ich cena nie zawsze jest realna dla przeciętnego czytelnika, zwłaszcza, że za dostęp do danego e-booka odbiorca jest zmuszony dodatkowo zapłacić. To podstawowa różnica między książką tradycyjną a elektroniczną: kiedy idziemy do księgarni i wybieramy sobie jakąkolwiek publikację, płacimy za nią i możemy od razu zacząć czytać. W przypadku wersji elektronicznej, często zdarza się tak, że oprócz przymusu posiadania urządzenia umożliwiającego odczyt danych, dodatkowo musimy opłacić licencję za skorzystanie z książki. W tym miejscu wychodzi również jeszcze jedna kwestia, czyli ograniczony czas korzystania z danego pliku. Niektóre wydawnictwa internetowe zastrzegają sobie prawo, do zablokowania dostępu do pliku po pewnym czasie od uiszczenia zapłaty.

Wojna czy symbioza

Spora część użytkowników Internetu opowiada się raczej za tym, że trwa swoista wojna pomiędzy książką drukowaną a wirtualną. Patrząc jednak z boku można odnieść zupełnie inne wrażenie, że obie te formy jakoś wspólnie koegzystują i nie zwalczają się wzajemnie. E-booki zamiast wyprzeć całkowicie druk, stały się jego alternatywą, a tym samym – dodatkową opcją zarówno dla czytelników, jak i autorów. Dowodzi temu fakt, że niejedno wydawnictwo internetowe oprócz klasycznej usługi publikacji książki elektronicznej autora, oferuje możliwość wydrukowania jej w wersji papierowej. Poza tym, często te osoby, które najpierw sięgają po wersję internetową danej publikacji, równie często kupują ich wersje tradycyjne. Dlaczego? Po pierwsze, kolekcja książek na półce zawsze lepiej się prezentuje niż zbiór plików na pulpicie komputera. Po drugie – wspomniany już wcześniej wyższy komfort czytania wersji wydrukowanej.

Krytyka papieru

20100226_poezja_1

Oczywiście, nie brakuje malkontentów, którzy autorytatywnie stwierdzają, iż nadszedł definitywny koniec książki drukowanej. Jako jeden z argumentów podają większą ekologiczność wersji elektronicznej dokumentów. Zapominają jednak o drobnym aspekcie, czyli to, że stworzenie jednego urządzenia do odczytu wirtualnych danych jest bardziej szkodliwe dla środowiska niż ścięcie drzewa, które przerabia się na papier. Zwłaszcza, że coraz więcej drukarni i wydawnictw decyduje się na wykorzystanie makulatury. Dlatego na jeden taki argument, zwolennicy odpowiadają kilkoma swoimi. Między innymi tym, że szybkość czytania wersji papierowej nie zależy od szybkości naszego łącza lub limitu transferu danych przy Internecie mobilnym. Niecierpliwi zawsze mogą przeskoczyć kilka stron do przodu lub po prostu przeczytać zakończenie, które przy e-booku często nie zdąży się odpowiednio szybko załadować. Dlatego – wybór należy do Ciebie: autora i/lub czytelnika, co wolisz. Pamiętaj, że żadna opcja nie jest zła, jest po prostu inna.