250x250

24 Kwi

Jak wydać książkę – w poszukiwaniu weny

Życie twórcy nie jest łatwe. Olbrzymia samodyscyplina, ograniczone życie towarzyskie i rodzinne, zwłaszcza w momentach, kiedy zbliża się data publikacji dzieła. Samotność, która rekompensowana jest tylko w chwili, kiedy stajemy się sławni, jednak wtedy zamiast naszych prawdziwych przyjaciół, pojawiają się fani, którzy zrobią wszystko, aby być bliżej nas. To są cienie życia artysty, jednak ta najsławniejsza wada bycia twórcą, potrafi być naprawdę okropna. Jak znaleźć wenę, kiedy od nas ucieka gdzie pieprz rośnie?

Podstawowym problemem twórcy, który jest już jako tako znany jest nie jak wydać książkę, tylko co zrobić, aby stworzyć kolejną. Sposobów jest wiele, a każdy pisarz musi znaleźć swój prywatny. Czy istnieją jakieś uniwersalne rady, które umożliwią ukończenie naszej książki? Oczywiście. W jej skład wchodzi zmiana środowiska, rozluźnienie się lub zwyczajne wyjście do ludzi. Każda osoba ma swój sposób na to, aby pobudzić swoją wyobraźnię, z tego względu nie ma jednego środka na bolączki wszystkich piszących. Trzeba wypróbować kilku metod, aby znaleźć dla siebie tą jedną, idealną, która pozwoli nam napisać kilka lub kilkanaście dobrych utworów. Od czego więc zacząć?

Zmiana środowiska to nic innego jak małe wyrwanie się ze swojego mieszkania lub domu, który możemy bardzo lubić, ale które nie pozwalają nam spojrzeć szerzej na kwestię własnej twórczości. Nie musimy od razu kupować biletu na Malediwy, wystarczy udać się w jakieś swoje ulubione miejsce. Czasem jest to pobliski park, knajpka, kiedy indziej wyjazd do innej miejscowości, w której możemy chociaż na chwilę złapać oddech i się odprężyć. Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które oprócz pisania, nie zajmują się niczym innym, ponieważ praktycznie od razu mogą zrealizować swój zamiar wybycia w siną dal. Dobrze jednak w taką podróż, małą lub dużą, zabrać ze sobą zeszyt i coś do pisania, bo kiedy wena nas dopadnie, najrozsądniej jest ją od razu wykorzystać.

Innym sposobem jest szeroko pojęty relaks. Wyjście do klubu, kina, sesja masaży relaksacyjnych lub wizyta na siłowni czy basenie – każdy posiada swoją ulubioną metodę na rozładowanie napięcia nerwowego. Ważne, aby pobudzała ona umysł, a nie sprawiała, że czujemy się zmęczeni nie tylko życiem, ale i samym oddychaniem. Jeśli lubimy się napić, pamiętajmy, że możemy sobie pofolgować tylko w chwilach, kiedy termin oddania wydawcy naszego dzieła jest jeszcze daleki i nawet nie zaczął majaczyć na horyzoncie. W przeciwnym wypadku, zamiast skupić się na książce, będziemy leczyli kolejnego z rzędu kaca-giganta, który mimo wszystko nie sprzyja pracy naszych szarych komórek. Pomimo powszechnego mniemania, że najlepsze dzieła powstają po pijaku, lepiej nie poddawać się pokusie tworzenia pod wpływem, ponieważ może mieć to katastrofalne skutki nie tylko dla aktualnego projektu, ale i całej naszej kariery.

Wyjście do ludzi to nic innego jak przypomnienie sobie o własnej rodzinie czy przyjaciołach. Wyrwanie się z własnego mieszkania na obiad, kolację lub małe spotkanko przy piwie może okazać się bardzo inspirujące. A nuż wydarzenia wieczoru przeobrażą się w ciekawą anegdotę, którą umiejętnie wpleciemy w tworzący się tekst? Warto pamiętać o tym, że znajomi są najlepszą pożywką dla pisarza, jeżeli chodzi o nieoczekiwane zwroty akcji. Dlaczego? Ponieważ są one tworzone najczęściej na podstawie jakiś błahych wydarzeń z jakiegoś spotkania, do których autor dośpiewuje sobie wyimaginowaną resztę. Szepty dotyczące najświeższych plotek mogą przeobrazić się w konspirację wywiadów wrogich państw.

A kiedy nic nie zadziała? Można spróbować pisać na siłę, jednak to się udaje tylko nielicznym osobom. Wtedy warto dać sobie na jakiś czas spokój z twórczością i po prostu dłużej odpocząć. Dobrze jest nie zapomnieć w tym momencie o wydawcy, którego wypadałoby poinformować o zaistniałej sytuacji. Najwyżej przesunie nas w kolejce wydawniczej na termin. Jeżeli nawet to nie pomoże, to dobrze jest też oddać się czytaniu cudzej twórczości. Oczywiście nie w celu popełnienia plagiatu, a jedynie oderwania się od własnego problemu i sprawdzenie jak innym idzie pisanie. Ostatecznym pocieszeniem może być myśl, że Bułhakow pisał swoją powieść przez całe życie, a dziś jest powszechnie znana. Ważne, aby się nie poddawać – w końcu kiedyś wena wróci. A jeśli nie? Zawsze można oddać książkę do druku w takim stanie, w jakim jest. Bo w sumie, skoro nie chce dalej akcja lecieć, to może lepiej już ją tak zostawić.