250x250

16 Mar

Do zobo na Fejsie!

Żyjemy w XXI wieku – epoce postępującej cyfryzacji przekazu i miliona gadżetów, ułatwiających nam życie. Nie rozstajemy się z telefonami komórkowymi, tabletami czy laptopami – stale jesteśmy podłączeni do sieci. A co za tym idzie – często i nasi bohaterowie korzystają z udogodnień technicznych. Warto jednak z tym uważać i zwrócić uwagę na pewne aspekty, które niekoniecznie muszą się spodobać czytelnikom. Jak nie zaliczyć wpadki, szczególnie przy pierwszej powieści?

Smartphony, tablety i inne gadżety

Czy orientujesz się, kiedy w danym kraju pojawiły się poszczególne gadżety? Jeśli nie, to uważaj – szczególnie, jeśli nie osadzasz akcji powieści w teraźniejszości, lecz cofasz się o dziesięć czy dwadzieścia lat. To, co dla nas jest dzisiaj normalne i powszechne, kilka lat temu było jeszcze nieznane. Jeśli nie chcesz więc zaliczyć wpadki historycznej, poczytaj nieco o interesujących Cię gadżetach. Inną niebezpieczną kwestią jest korzystanie z nowinek technicznych przez bohaterów. Owszem, jeśli piszemy o współczesności, nie da się uniknąć takiej sytuacji, w której bohater surfuje po internecie na tablecie lub słucha muzyki z iPoda. Jednak nie można z tym przesadzić – rzadko kto bowiem korzysta z telefonu/tabletu/laptopa non stop, nawet w ubikacji czy w szkole. Dlatego ogranicz nieco zapędy swojej wyobraźni i wykorzystuj gadżety tylko tam, gdzie faktycznie warto to zrobić!

SMSy i maile

Współczesne formy komunikowania ograniczają się głównie do tekstu. Uwielbiamy pisać e-maile, SMSy czy korzystać z mini czatów, typu Hangouts czy WhatsApp. Nie ma więc przeszkód, aby i nasi bohaterowie z nich korzystali. Ale tak jak w przypadku gadżetów, warto dostosować całość do czasów, w którym dzieje się akcja oraz nie przesadzać z tą formą komunikowania. Jeśli chodzi o poprawność historyczną – warto zwrócić uwagę, iż przez lata zmieniały się kultowe komunikatory. Piętnaście lat temu był to ICQ, potem Gadu-Gadu i czaty na ogólnopolskich portalach a dziś wspomniane aplikacje, z których można korzystać na komórce lub tablecie. A co do przesady – owszem, bohaterowie mogą a nawet powinni używać tego rodzaju form komunikacji. Ale niech to nie zastępuje normalnego dialogu między postaciami – mimo wszystko każdy z nas wychodzi czasem chociażby na zakupy i prowadzi rozmowę przy kasie. Nie rób zatem ze swojego bohatera totalnego no-life’a przykutego do komputera!

Portale społecznościowe

Instagram, Facebook, Twitter, Snapchat, Tinder… lista social mediów każdego dnia się powiększa. Ale, co za tym idzie, jeśli wplatasz tego rodzaju informacje w swojej książce, możesz sprawić, że lada moment będzie ona nieaktualna i co najgorsze, niezrozumiała dla kolejnych pokoleń. To, że  dzisiaj popularny jest Facebook nie znaczy, że za dziesięć lat ktoś będzie jeszcze o nim pamiętał. Bardzo prawdopodobne, że nikt nawet nie będzie już kojarzył jego nazwy. Dlatego, jeśli już musisz wpleść motyw social mediów w swojej książce, nie używaj prawdziwych nazw. Wymyśl coś swojego i nadaj temu główne cechy portalu, na którym chcesz się wzorować. W ten sposób całość się nie zdezaktualizuje tak szybko a i mechanizm funkcjonowania tego rodzaju mediów będzie bardziej zrozumiały dla przyszłych czytelników!

Język internetu

Na koniec prawdziwa zmora redaktorów – wplatanie slangu internetowego do powieści. Okej, wiadomo, że bohaterowie powinni być jak najbardziej naturalni. Jednak warto pamiętać o tym, iż mimo wszystko tworzysz literaturę – coś, na czego podstawie inni będą kształcić swój język. Jeśli nie chcesz kaleczyć języka polskiego, to zwyczajnie zwróć uwagę na to jak piszesz. „Fejsik”, „ASAP” czy też „btw. Cho na bro” są dopuszczalne, o ile nie popadasz w przesadę i jest to uzasadnione dalszą treścią czy specyfiką utworu. Pamiętaj, że całość – charakter bohatera, wykorzystywane przez niego gadżety, język, którego używa i świat, w którym się porusza – muszą być ze sobą kompatybilne. Jakakolwiek nieścisłość lub błędne zastosowanie któregokolwiek z tych elementów sprawi, że utwór wyjdzie sztuczny. A taki skutek najłatwiej osiągnąć poprzez nadmiar internetowego slangu. Dlatego – wstrzymaj konie swojej wyobraźni i stosuj bardziej literacki język!