250x250

19 Sie

Dlaczego nie udaje Ci się ukończyć powieści?

Każdy pisarz posiada w swojej szufladzie stos niedokończonych pomysłów na utwory. Mimo iż początkowo posiadamy inspiracji, ostatecznie nie udaje nam się ukończyć powieści. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn może być wiele: czy to nagła blokada twórcza, czy też zwyczajny brak pomysłu na odpowiednie zakończenie, które zadowoliłoby nas i naszych czytelników. Czy da się temu jakoś zaradzić i ostatecznie ukończyć nasz wspaniały projekt? Wszystko zależy tak naprawdę od przyczyny oraz także naszej determinacji.

Blokada twórcza

Wena to kapryśna kochanka i czasami odchodzi w najmniej spodziewanym momencie, przez co nie udaje nam się ukończyć powieści. Blokada twórcza najczęściej zdarza się w sytuacji, gdy nie potrafimy wyobrazić sobie dalszego ciągu losów naszych bohaterów. Po prostu koniec – dochodzimy do ściany i nie mamy pojęcia co dalej. Na szczęście blokada twórcza nie jest stanem permanentnym i jest na nią wiele sposobów. Od banalnie prostych, czyli zrobienia sobie urlopu od pisania i wypróbowania innej formy sztuki (czy to aktywnie, czy też biernie, np. chodząc na wystawy), po dalekie wojaże, które otwierają nasz mózg na szersze horyzonty. Każdy pisarz musi wypracować sobie swój sposób na blokadę. A kiedy minie, zamiast rzucać się na nową powieść, warto zerknąć na tę odłożoną do szuflady. Może się bowiem okazać, że nowy przypływ weny można wykorzystać do ukończenia rozpoczętego dzieła a pomysły, które nam się narodziły w głowie, wspaniale uzupełnią dotychczasową twórczość.

Brak pomysłu na zakończenie

Utwory odkładamy do szuflady na różnym ich etapie powstawania. Czasem jest to sam początek – wówczas najczęściej przyczyną jest mało inspirujący pomysł na historię. W takiej sytuacji warto go wpleść do zupełnie innego utworu i zwyczajnie wykorzystać jako wątek poboczny. Co jeśli jednak mamy napisane 90% i zabrakło nam zakończenia? Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana i przede wszystkim należy się zastanowić czy przypadkiem książka nie została już „przegadana”. Co to znaczy? Otóż to, że zwyczajnie stworzyliśmy już idealne zakończenie, lecz postanowiliśmy jeszcze coś dodać i utwór rozwlekł się na kolejne strony. Co w takiej sytuacji zrobić? Przeczytać swój utwór jeszcze raz i to z pełną dozą krytycyzmu. Szczególnie pod koniec napisanej części warto rozważyć, czy przypadkiem nie ma tam idealnego zakończenia. Jeśli tak jest – po prostu całą resztę warto albo usunąć, albo zachować w osobnym pliku, aby wykorzystać w kontynuacji.

Nieprawidłowa konstrukcja

Czasami przyczyną faktu, iż nie udaje nam się ukończyć powieści, jest po prostu wadliwa konstrukcja tekstu, która uniemożliwia uchwycenie pełnej logiki historii. Pisarz sam się gubi w opowiadanym utworze i zwyczajnie sam już nie wie, co dalej. W takiej sytuacji można zrobić dwie rzeczy – albo faktycznie zaniechać dalszego pisania i jedynie powstałe fragmenty wykorzystać w innej książce, albo spróbować rozpisać plan powieści. Czasem wystarczy tylko pewne sceny pozamieniać miejscami, aby utwór zyskał pełną ciągłość i rytm. Druga opcja wymaga kilkukrotnego przeczytania stworzonego tekstu i dokładnego rozpisania scen, jakie chronologicznie po sobie występują a następnie przeanalizowanie czy faktycznie łączą się w pewną linię fabularną. Nie jest to proste, ale ostatnie może doprowadzić do tego, że uda nam się skończyć książkę.

Ślepy zaułek

Najczęściej jednak odkładamy powieść do szuflady z najbanalniejszego powodu – docieramy do ściany i nie mamy pomysłu co dalej. To nie jest blokada twórcza, bo np. mamy pomysły na zupełnie inne utwory, do których chętnie byśmy usiedli. Jednak w przypadku tego jednego jedynego nie umiemy ruszyć dalej. I co wtedy zrobić? To idealny moment na wprowadzenie zwrotu akcji lub opowiedzenie obecnej historii z zupełnie innej perspektywy. Może któryś pomysł na nową historię można wykorzystać w obecnym utworze? Warto spróbować takich eksperymentów. Jednak, jeśli po ponownym przeczytaniu powstającego tekstu sami zasypiamy i zwyczajnie nie wiemy o co nam chodziło – wówczas jedynym rozsądnym wyjściem jest odłożenie historii na bok i zajęcie się zupełnie nowym utworem. Prawda jest bowiem taka, iż nie każdą książkę można (i należy) uratować.