250x250

25 Maj

Czego unikać w trakcie pisania?

Siadasz do pisania. Próbujesz stworzyć dzieło, które powali na kolana miliony. Jednak coś Ci nie idzie. Mimo najśmielszych chęci, nie jesteś w stanie napisać choćby jednego sensownego akapitu. Dlaczego tak się dzieje? To proste – Twój umysł jest zwyczajnie zbyt rozproszony. Oto cztery rzeczy, których należy unikać, jeśli chce się osiągnąć efekty swojej twórczości!

Rozpraszacze

Dla jednych będzie to głośna muzyka, remont mieszkania sąsiada a dla innych szczekanie psa, odgłosy samochodów lub śpiew ptaków za oknem. Czasem wystarczy grający w tle telewizor lub druga osoba snująca się po mieszkaniu, skutecznie uniemożliwiająca skupienie się choćby na sekundę. Niestety w codziennym życiu takich rozpraszaczy istnieje cała obfitość i nie sposób ich wyeliminować, szczególnie, że rzadko mamy na nie wpływ. Jedynym wyjściem z sytuacji jest nauczenie się ich ignorowania lub znalezienie takiego miejsca w mieszkaniu lub poza nim, w którym bez problemu będziemy mogli się skupić. Dla osób niecierpiących hałasu dobrym rozwiązaniem jest…biblioteka. Szczególnie, że współcześnie większość wypożyczalni i czytelni udostępnia bezpłatne WiFi, które może nam się przydać w trakcie pracy. Innym wyjściem jest stworzenie odpowiedniej playlisty do pracy i słuchanie jej w słuchawkach, odcinając się od otoczenia.

Gdzie kucharek sześć…

Czasem, szczególnie kiedy brakuje nam weny lub pomysłu na rozwinięcie postaci, sięgamy po rady otoczenia. Wypytujemy znajomych i rodzinę co myślą o naszych pomysłach, prosimy o wskazówki co dalej zrobić. W efekcie otrzymujemy multum sprzecznych ze sobą porad, z którymi nie wiadomo co począć. Zresztą – pal sześć sytuację, w której o nie prosimy. Ale co w momencie, kiedy inni w dobrej intencji chcą się podzielić tym, co powinno nam pomóc w twórczości? Wówczas jesteśmy zalewani falą dobrych rad, a wiadomo – gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść. Tak też jest w przypadku procesu twórczego – kiedy dostajemy kilkanaście rozmaitych rad, często stojących wobec siebie w opozycji, wówczas tracimy rozeznanie co właściwie powinniśmy począć. Rozwiązanie jest proste – spisać wszystkie i wybrać  te, które najbardziej pasują do naszej osoby.

Długi język

Młodzi twórcy mają czasem tendencję do chwalenia się tym, że właśnie coś tworzą. Opowiadają swoją wizję, dzielą się pomysłami, ciągle mówią o powieści. Robią jej reklamę, zanim tak naprawdę porządnie wezmą się za jej pisanie. Efekt jest łatwy do przewidzenia – kiedy siadamy do pisania, nie potrafimy przelać tych wszystkich pomysłów na papier, a nasza koncepcja się zwyczajnie sypie, bo okazuje się, że w trakcie pisania akcja leci zupełnie innym torem lub utyka w miejscu. Możemy stworzyć utwór, ale nie w takim kształcie, jak zostało wcześniej wszystkim powiedziane. Rozwiązanie? Nie mówić zbyt dużo o tym, co się chce napisać – jeśli już się chwalić to tym, co zostało już utrwalone. Ma to dodatkowe uzasadnienie – utrwalone pomysły podlegają prawu autorskiemu. Te, które są dopiero w fazie kreacji – mogą zostać podkradzione przez innych.

A właściwie to o co chodzi?

Piszesz od bardzo dawna jeden utwór. Zmieniasz, poprawiasz, ciągniesz akcję. I nagle całość utyka, bo zdajesz sobie sprawę, że właściwie już nie wiesz o co tak naprawdę chodziło Ci na początku. Nie jest to złe, jeśli akcja jest spójna i całość toczy się własnym rytmem. Gorzej, kiedy kolejne fragmenty utworu są z różnej beczki. Dzieje się tak, kiedy dany utwór piszemy kawałkami, a przed dodaniem nowego fragmentu nie zagłębiamy się w to, co wcześniej udało nam się stworzyć. Problem ten występuje dość często i wcale nie musi dotyczyć jedynie tych utworów, za które zabieramy się po wielomiesięcznej przerwie. Czasem wystarczy kilka tygodni, aby poprzedni wątek nam umknął. Jeśli do tego dodamy poczucie, iż: „przecież pamiętam o co chodziło”, to mamy gotowy problem. Jak sobie z tym radzić? Albo za każdym razem czytając całość od początku, co może być męczące przy wyjątkowo długim utworze, albo tworząc streszczenia po każdym napisanym kawałku. Dzięki temu szybciej odświeżymy sobie pamięć, bez tracenia kilku godzin na powtórkę z własnej twórczości.