250x250

22 Lip

Baśnie – nie tylko dla dzieci!

Wszyscy znamy bajki i baśnie Andersena, braci Grimm czy innych autorów. Trudno znaleźć osobę, która nie kojarzyłaby historii Kopciuszka, Królewny Śnieżki czy też Brzydkiego Kaczątka. Jednak bajki zazwyczaj kojarzą się z lekturami dla najmłodszych. Czy można je wykorzystywać w historiach dla dorosłych? Okazuje się, że tak, o ile ma się ciekawy pomysł. Jak zatem rozsądnie wykorzystać baśnie w swoich utworach dla dorosłych odbiorców?

Wybór baśni to podstawa

Baśnie bywają różne – część z nich nawet w swojej pierwotnej wersji bywa dość drastyczna, np. Jaś i Małgosia. Dlatego jedną z najważniejszych decyzji w przypadku tworzenia książki na podstawie bajek, jest ta, na bazie jakiego utworu stworzymy swoją historię. Wybór jest ogromny, jednak warto wybierać te baśnie, które w jakiś sposób utkwiły w świadomości danej grupy odbiorców. Nie ma sensu wykorzystywać jakiejś nieznanej bajki ludów afrykańskich w Europie, ponieważ niewiele osób doceni taki zabieg. Oczywiście tutaj dochodzi również kwestia tego, czy chcemy, aby odbiorcy od razu rozwikłali to, jakim utworem się inspirowaliśmy. Jeśli to ma być jedynie smaczek dla najdociekliwszych, wówczas sięganie po nieznane baśnie jest jak najbardziej uzasadnione. Ważne, aby cały czas pamiętać o tym, do kogo i po co piszemy.

Pomysł na fabułę

Drugą istotną kwestią w przypadku inspirowania się baśniami, jest zastanowienie się, w jaki sposób chcemy je fabularnie wykorzystać. Czy to ogóle będzie zasadne w przypadku naszego utworu? Warto tutaj zadać sobie przede wszystkim pytanie, czy naprawdę wykorzystanie baśni jest niezbędne. Jeśli cała historia równie dobrze mogłaby się toczyć bez elementów bajkowych, a te jedynie chcemy dodać jako nieznaczący smaczek – lepiej odpuścić. Inspirowanie się baśniami to bowiem ciut więcej niż jedynie wykorzystanie nazw postaci czy pożyczenie świata z danej lektury. Tutaj musimy się wysilić na tyle, aby na kanwie gotowego utworu stworzyć coś zupełnie nowego a zarazem znajomego. Nie jest to proste – łatwo przesadzić w jedną bądź drugą stronę. Dlatego istotne jest, aby swój pomysł przedyskutować z kimś zaufanym i ewentualnie nanieść poprawki zanim dojdzie do pierwszych szkiców.

Co można wykorzystać z baśni?

Trzy elementy: świat przedstawiony, główny rys fabuły i bohaterów. Oczywiście, można posiłkować się wszystkimi trzema elementami, jednak w takim wypadku należy bardzo uważać na to, aby nie popełnić plagiatu. Najczęściej pisarze wykorzystują fabułę i bohaterów, którzy są najbardziej charakterystycznymi elementami danej bajki. To właśnie oni wprost ukazują, do jakiej historii nawiązujemy. Razem z nimi powiązana jest fabuła – w końcu to takie, a nie inne koleje losu sprawiają, że dana postać jest zapamiętywana. Jak w takiej sytuacji mimo wszystko nie skopiować pierwowzoru? Wymyślając zupełnie odmienne, często alternatywne, losy dla naszych bohaterów. Ewentualnie tworząc ciąg dalszy historii, który ma miejsce po zwyczajowym „żyli długo i szczęśliwie”.

Postacie rodem z baśni

Tutaj również powstaje problem – na ile można wzorować się na gotowych postaciach? Z całą pewnością nie można ich odwzorować jeden do jednego. Przy tworzeniu postaci należy się bardziej skupić na nieznanych dotąd cechach danego bohatera, zostawiając z pierwotnego szkicu jedynie te elementy, które są najbardziej charakterystyczne. Słowem: jeśli Kopciuszek był znany ze swojego nieszczęśliwego dzieciństwa i okrutnej macochy – również i w naszej wersji będzie posiadała taką rodzinę oraz tendencję do gubienia obuwia. Jednak może posiadać zupełnie inne cechy charakteru – wcale nie musi być taka idealna jak w bajce. Równie dobrze konflikt między nią a macochą może wynikać z jakiegoś wydarzenia w przeszłości, w którym to Kopciuszek ewidentnie był winny. Podobny zabieg można zastosować do dowolnie innej postaci. Jeśli decydujemy się na opowiedzenie dalszych losów postaci po znanej wszystkim fabule, tutaj możemy nieco więcej pierwotnych elementów zachować. Jednak warto pokazać, jak dany bohater się zmienia. Czy na pewno Pinokio jest szczęśliwy z racji posiadania ludzkiego ciała? Czy w trakcie nastoletniego buntu nie zarzuci Geppettowi, że jednak niepotrzebnie go stworzył? To wszystko zależy tylko od nas – autorów!