250x250

23 Wrz

Autodestrukcja bohatera jako temat przewodni powieści

Autodestrukcja to popularny temat w popkulturze XXI wieku. Pojawia się on zarówno w telewizji (m.in. w topowych serialach jak np. „House M. D.”), jak i w literaturze (poniekąd można to zaobserwować w „Pokoleniu Ikea” Piotra C.). Dlaczego to jest tak nośny temat? Głównym powodem jest fakt, iż każdy z nas jest nieco autodestrukcyjny. Poza tym czytelnikom znudzili się już idealni bohaterowie, którzy są bez skazy. Jak zatem napisać dobrą książkę na temat autodestrukcji?

Najważniejsza zasada? Dokształć się!

Pisanie książek, których głównym motywem jest psychika bohatera, wymaga naszego przygotowania. Można się oczywiście opierać na własnych doświadczeniach, jednak nie zawsze jest to wystarczające. Często wtedy mamy tendencję do pokazywania dość wąskiej perspektywy. Autodestrukcja to pojęcie o wiele szersze niż się pozornie wydaje, dlatego warto najpierw poczytać na ten temat lub nawet porozmawiać ze specjalistami – terapeutami, psychologami, psychiatrami. Warto dowiedzieć się nie tylko, w jaki sposób zachowuje się osoba mająca do niej tendencje, ale też jakie mogą być przyczyny, czy też do czego może autodestrukcja doprowadzić. Poszerzenie wiedzy pozwoli przede wszystkim na wyjście z ramek i nie pisanie pod schemat w postaci: uzależnienie → rozpad. W końcu nie każda osoba o skłonnościach autodestrukcyjnych musi popadać w alkoholizm czy narkomaństwo.

Powierzchowny charakter bohatera

Kiedy już mamy wiedzę, wówczas możemy zabrać się za kreowanie postaci. Kluczową rolę będzie tutaj odgrywał charakter i jego stosunek do otoczenia. Zazwyczaj osoby autodestrukcyjne są z pozoru przebojowe – mają swoistą charyzmę, ale jednocześnie nie dbają o to, kto je lubi. Bywają szczere do bólu, opryskliwe, czy wręcz chamskie. Jednak uchodzi im taka postawa na sucho – posiadają krąg swoich znajomych, których akceptują a do reszty świata odnoszą się po prostu nieuprzejmie. Autodestrukcyjny bohater często robi rzeczy, które są na skraju dobrego smaku, moralności czy wręcz prawa. Żyją według zasady: „carpe diem”, a ich życie to w większości czysta zabawa. Przynajmniej w tej wierzchniej warstwie.

Prawdziwy charakter postaci

Wszystkie te opisane wyżej elementy mają służyć pokazaniu otoczeniu (i czytelnikowi), że bohater tak naprawdę cieszy się swoim życiem i odpowiada mu położenie, w jakim się znalazł. Jednak to iluzja, w którą sam chce wierzyć. Prawdą jest, iż w jego życiu wydarzyło się coś, za co chce sam siebie ukarać. Czy to jest odrzucenie miłości czy też trudne dzieciństwo – to już zależy od naszego pomysłu. Ważne, aby w kulminacyjnym momencie akcji pokazać prawdziwą naturę bohatera – to, że tak naprawdę sam siebie nienawidzi i ma depresję. Powinno się to wydarzyć w najistotniejszym momencie historii – gdy wydarzy się coś, że bohater postanowi się odsłonić. Czy to będzie wypadek, skrajnie trudna decyzja czy po prostu śmierć kogoś bliskiego – to zależy od nas. Mamy tutaj szerokie pole do popisu, ważne tylko, aby całość się odpowiednio zgrywała ze sobą a przede wszystkim – aby punkt kulminacyjny był czymś naprawdę ciężkim i trudnym.

Otoczenie bohatera

Nie tylko sam główny bohater jest ważny. Autodestrukcja często wyraża się w tym, jak dana osoba traktuje najbliższe osoby ze swojego otoczenia. Mimo iż posiada wokół siebie mnóstwo znajomych, a nawet przyjaciół, często jest wobec nich szorstki i egoistyczny. Co istotne, w otoczeniu bohatera zawsze powinna pojawić się osoba, która go/ją kocha w całkowicie bezinteresowny sposób. Jednak, czy na pewno bezinteresowny? Często taka postać posiada syndrom Mesjasza i chce jedynie uratować głównego bohatera od zagłębienia się w szponach depresji. Nawet jeśli akcja potoczy się tak, iż obie postacie się ze sobą zejdą, rzadko taki związek kończy się happy endem – najczęściej „ostoja” odchodzi, kiedy poczuje na własnej skórze autodestrukcyjne skłonności swojego partnera. Odejście takiej najbliższej osoby najczęściej jest punktem kulminacyjnym akcji oraz momentem, w którym bohater ma do wyboru: albo poddać się jeszcze bardziej depresji, albo w końcu ruszyć ze swoim życiem do przodu.