250x250

08 Gru

5 powodów, dla których warto stworzyć nadprzyrodzonego bohatera

Masz w planach napisać powieść fantastyczną, jednak wahasz się, czy stworzyć nadprzyrodzonego bohatera jako główną postać? Oto 5 podstawowych powodów, dla których warto to zrobić: fantastyka od pierwszej chwili, dodatkowe umiejętności, nietypowe problemy i sytuacje, zwiększone szanse na wygraną oraz ułatwienie sobie pisania. Co to w praktyce oznacza?

1. Ułatwienie sobie pisania

Umówmy się – historie oparte na postaci nadprzyrodzonego bohatera tworzą się praktycznie same. Jednym z naturalnych wątków jest bowiem pokazanie, w jaki sposób dana postać odkrywa a następnie rozwija swoje umiejętności, by osiągnąć mistrzostwo. Innym, naturalnie rozwijającym się wątkiem, jest pokonanie przez główną postać swojego antagonisty. W końcu wiadomym jest, że każdy superbohater musi mieć swojego naczelnego wroga, którego musi pokonać, by uchronić świat przed złem ostatecznym. I w ten sposób mamy już prawie gotowy patent na książkę!

2. Fantastyka od pierwszej chwili

Jeśli to nasze pierwsze kroki z tworzeniem powieści fantasy, stworzenie nadprzyrodzonego bohatera powinno nam wiele ułatwić. Przede wszystkim, taką postać możemy umieścić nawet w realnym świecie (tj. bez wymyślania rzeczywistości od nowa, wypełniając ją fantastycznymi stworzeniami i postaciami), a i tak mamy już element fantasy. Cała magia będzie kondensowała się w jednym człowieku (i jego wrogu), co i tak sprawi, że całość będzie zaskakująca. Idealna rzecz dla początkującego, który nie ma pojęcia jak się zabrać za tego rodzaju utwór.

3. Dodatkowe umiejętności bohatera

Cóż, kto z nas nigdy nie chciał umieć czytać w myślach, poruszać się z nadprzyrodzoną prędkością lub chociaż posługiwać się telekinezą? Dodatkowe umiejętności bohatera możemy wymyślać do woli i, co najciekawsze, wcale nie muszą być one przydatne na pierwszy rzut oka. Dlaczego to jest zaleta takiego bohatera? Ponieważ automatycznie staje się on o wiele ciekawszą postacią, bez naszych szczególnych zabiegów czy środków. Wystarczy stworzyć jedną lub dwie nietypowe cechy, wśród których będzie jedna związana z jego mocą i gotowe. Oczywiście, jeśli chcemy sobie ułatwić późniejsze tworzenie sceny starcia między główną postacią a jej antagonistą, wówczas warto wybrać jednak umiejętności, które ułatwią mu pokonanie wroga.

4. Nietypowe problemy i sytuacje

Niezwykłe umiejętności, nadprzyrodzone cechy? To nie tylko praktyczne elementy, które możemy wykorzystać do scen walki, ale także źródło komizmu. A w końcu fantastyka nie powinna być całkowicie poważna, prawda? Wystarczy kilka scenek, w których np. bohater nie panuje nad swoją mocą, przez co przydarza mu się coś zabawnego (np. podczas kichnięcia zmienia ekspedientce sukienkę w baloniki), aby rozśmieszyć czytelnika. Same nietypowe problemy, z jakimi musi się zmierzyć bohater, uczący się dopiero swoich mocy, mogą być zarówno zabawne, jak i mrożące krew w żyłach. Przykład? Brak opanowania jakiejś umiejętności do perfekcji może doprowadzić do przegrania bitwy z wrogiem, co już wywołuje dreszczyk emocji.

5. Zwiększone szanse na wygraną

Jednak kiedy stawiamy na nadprzyrodzonego bohatera, to mamy pewność, że jego szanse na zwycięstwo w ostatecznej walce jest znacznie wyższe. W końcu cała fabuła opiera się na tym, że doskonali on swoje umiejętności. Ostatecznie ma je na wysokim poziomie, umożliwiając sobie tym samym wygraną nad wrogiem i uniemożliwienie mu zniszczenia świata. Prawda jest taka, że tworząc zwyczajnego człowieka, który ma pokonać nadnaturalnego wroga, pozbawiamy go głównej przewagi, osłabiając go znacząco. A tak? Dopasowując odpowiednio umiejętności do wymyślonej przez nas fabuły i podstawy konfliktu (jak np. Kapitan Ziemia), możemy wszystko doprecyzować w najmniejszych szczegółach. Ostateczna walka będzie wówczas bardzo zjawiskowa, a jednocześnie – nie zanudzi czytelnika nawet przy długim opisie. Ważne tylko, aby nie przesadzić z liczbą posiadanych przez bohatera mocy, aby też nie czynić wszystkiego zbyt łatwym. Książka, która tak naprawdę mogłaby się kończyć na pierwszej stronie, to zła książka. Dlatego – zachowajmy umiar!