250x250

11 Sie

5 pomysłów na nieszczęśliwe zakończenie

Nie wszystkie historie posiadają swój happy end. Część z nich powinna, a wręcz musi, mieć nieszczęśliwe zakończenie. Jak je stworzyć? Odpowiedź jest prosta tylko z pozoru: uśmiercić bohatera, przekreślić jego szansę na normalne życie czy też spowodować wypadek. Generalnie – nie dawać nadziei na lepsze jutro. Jednak nie tak łatwo stworzyć tego typu zakończenie w sytuacji, gdy przez kilkaset stron z nim się zżyliśmy. Jak zatem zakończyć historię w nieszczęśliwy sposób?

Bohater na końcu umiera

Proste? Banalne? Oklepane? Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób wykreujemy jego śmierć. Może być sztampowa lub całkowicie zaskakująca. Tak czy inaczej, jest to niewątpliwie jeden z najpopularniejszych sposobów na niezbyt optymistyczne zakończenie historii. Śmierć może być tragiczna – na przykład w wyniku wypadku, morderstwa, samobójstwa, jak też „spodziewana” – w wyniku nieuleczalnej choroby lub podeszłego wieku. Co istotne – aby uzyskać efekt zaskoczenia czytelnika, w trakcie fabuły należy jak najmniej ją przepowiadać. Dzięki temu, gdy czytelnik dobrnie do końca, będzie całkowicie zdumiony tym, co się wydarzyło bohaterowi.

Wypadek na zakończenie

Nie chcesz zabijać bohatera, bo planujesz kontynuację? W takiej sytuacji najlepiej jest zakończyć historię jakimś wypadkiem. Ważne, aby był na tyle poważny, aby nie było wiadomo, czy bohater go przeżył. Mniej drastyczny wypadek również jest dopuszczalny – wówczas istotne jest, aby istotna dla niego osoba zginęła i generalnie, aby pogrążył się w rozpaczy. Nie jest to wyjście idealne, ale zawsze dalekie od szczęśliwego zakończenia. To, na który rodzaj padnie, zależy od naszych zamiarów i przesłania, jakie chcemy przekazać czytelnikom.

Utrata wszystkiego, co było cenne

Idealna koncepcja w przypadku, kiedy na początku postać była pewna siebie i opływała w luksusy. Utrata wszystkiego – pracy, pieniędzy, miłości życia, czy rodziny – to moment, w którym bohater może jedynie usiąść i zacząć się histerycznie śmiać. Sięgnął dna – czytelnikowi pozostawiamy kwestię do dopowiedzenia, czy się z niego odbije, czy też stoczy całkowicie. Takie rozwiązanie również pozostawia nam pole do kontynuacji, która nie musi już być tak ponura jak pierwotna historia. Ponadto – postać nie musi dosłownie wszystkiego stracić, ważne, aby nie miał tego, na czym mu najbardziej zależało. Miłość życia, dom, samochód – wszystko zależy od tego, co było dla niego wcześniej priorytetowe.

Poważna choroba

Równie dobrze w finałowym momencie bohater może odkryć, że jest bardzo poważnie, może wręcz śmiertelnie, chory. Nie musi umrzeć w ostatniej scenie, równie dobrze może jedynie odebrać wyniki badań lub usłyszeć niezbyt pozytywną diagnozę. Tutaj także pozostawiamy sobie pole do popisu, jeśli chodzi o następne części, choć trzeba uważać, aby nie wyszły zbyt naciągane. Umówmy się – choroba, która jest uznana za śmiertelną i nieuleczalną, niech taka pozostanie. Nie wymyślajmy znienacka genialnego leku, który postawi bohatera na nogi bez żadnego śladu choroby. Nawet w sci-fi i fantasy może to być zbyt rażące dla czytelników, nie wspominając o lekarzach medycyny.

Tajemnicze zniknięcie

Bohater dowiaduje się o czymś strasznym i wyjeżdża. Ewentualnie jest oskarżany o morderstwo lub inne, równie ciężkie przestępstwo. Może jego reputacja całkowicie upadła lub jego firma, z jego winy, popadła w horrendalne długi i musi uciekać? Pomysłów na nagłe zniknięcie postaci jest mnóstwo i w zasadzie każdy jest odpowiedni. Ważne, aby było ono dość dramatyczne i niespodziewane. Inaczej wyjdzie nam coś w stylu westernu, kiedy to dobry bohater odjeżdżał na swoim rumaku w stronę zachodzącego słońca. Najlepiej po prostu bohatera „usunąć” bez słowa – w jednej scenie jest a następna toczy się później i wyjaśnia, że zniknął. W ten sposób unikniemy patosu i elementów szczęśliwości. Innym sposobem na pokazanie ucieczki/zniknięcia postaci, jest ukazanie jej w ostatniej scenie podczas przekraczania granicy. Może to zrobić poprzez przechodzenie bramek na lotnisku, podawania paszportu w jakimś odległym kraju czy też po prostu – odjazdu samochodem w nieznane. Nie trzeba więcej!