250x250

09 Gru

3 popularne błędy na początku utworu

Pierwsze zdania nowej historii zwykle nie sprawiają zbyt wielkiej trudności. Wówczas mamy w głowie świeży pomysł, który chcemy w konkretny sposób rozwinąć. Siadamy zatem i zaczynamy tworzyć. W takiej sytuacji łatwo zrobić błędy na początku naszej przygody z pisarstwem. Zdradzanie zbyt wielu informacji, brak konkretów czy też nie pojawienie się głównego bohatera – to tylko część z popularnych potknięć, jakie mogą się przytrafić każdemu autorowi. Jakie błędy możemy popełnić na samym początku?

Wstęp i zakończenie w jednym

Siadamy do pisania, mając w głowie sedno historii. Oczyma duszy widzimy punkt kulminacyjny, który jest tak wspaniały, że nie potrafimy na niczym innym się skupić. Efekt takiego podejścia jest łatwy do przewidzenia: na początku zdradzamy zbyt wiele informacji dotyczących końca historii. Zbyt jaskrawo pokazujemy, kto jest kluczowy do rozwiązania zagadki, obdzieramy swoją powieść ze wszelkiej tajemnicy. W takiej sytuacji czytelnik bardzo szybko odłoży książkę na półkę, bo po co ma czytać, skoro wszystko zostało powiedziane na pierwszych stronach? Nawet jeśli planujemy klamrę kompozycyjną, nie możemy wszystkiego zdradzać na początku utworu, bo zwyczajnie nie będziemy mieli już czym zaskoczyć odbiorcy. Dlatego tak istotne jest, aby po skończeniu pisania przeczytać całą swoją historię od początku. Tylko w ten sposób można wyłapać, czy zbyt wiele nie odkryliśmy już we wstępie. Warto także pamiętać o tym, iż nawet jeśli chcemy pozostawić jakieś przesłanki już na początku, muszą być one bardzo subtelne. Inaczej po prostu sami zastrzelimy swoją historię i to przed właściwą akcją.

Sposób na bezsenność czytelnika

Inny błąd polega na mało konkretnym rozpoczęciu powieści. Opisujemy miejsce akcji, ogólny życiorys bohatera, ale bez większego związku z następującymi później wydarzeniami. W ten sposób bardzo łatwo znudzimy czytelnika. Przynajmniej dostaniemy Nobla za najskuteczniejszy lek na bezsenność… Jak widać ten problem leży na przeciwległym biegunie do poprzedniego. W tej sytuacji całkowicie nic nie zdradzamy, przez co tak naprawdę nie wiadomo o co właściwie w historii chodzi. Jak osiągnąć idealną harmonię i nie popadać w żadną z tych dwóch przedstawionych skrajności? To proste: warto przy planowaniu powieści zastanowić się nad tym, ile chcemy zdradzić czytelnikowi na początku. Ważne też, aby cały utwór zaczynał się od konkretnej sceny, w której już coś się dzieje. Niekoniecznie musi być to od razu nakreślenie głównego wątku, lecz na pewno musi się pojawić coś istotnego, co ma z nim bezpośredni związek. Istotnym elementem jest również fakt, iż zbyt szczegółowy opis miejsca akcji odeszło już do lamusa. Aktualnie nie jest to zbyt naturalne czy mile widziane. Znacznie lepiej jest skupić się na konkretnej akcji, a otoczenie opisywać w sposób naturalny, wtedy, kiedy wydarzenia faktycznie tego wymagają.

Gdzie jest główny bohater?

Czasami, bawiąc się konwencją, na wstępie nie pokazujemy głównego bohatera, lecz jakąś epizodyczną postać. To jest interesujący zbieg, lecz nie zawsze posiada on uzasadnienie. Nie mówiąc o tym, iż przedstawiona postać musi mieć jakieś powiązanie z naszym głównym bohaterem. Jeśli bowiem naszą główną postać przedstawimy dopiero w połowie książki, to zwyczajnie wprowadzimy chaos w myśleniu czytelnika a i cała historia nie będzie trzymała się kupy. Dlatego warto sobie pewne kwestie usystematyzować. Główny bohater nie musi pojawiać się już w pierwszym zdaniu historii, lecz warto go w jakiś sposób ukazać na wstępie (niekoniecznie w pierwszej scenie). Jeśli decydujemy się rozpocząć historię od innego bohatera, musi on w jakiś sposób być związany z główną postacią. I nie mowa tutaj o więzach krwi czy bezpośredniej znajomości – związek można uczynić jedynie na bazie wspólnych doświadczeń czy wątku w sprawie, która dotyczy także głównej postaci. Ważne, aby to powiązanie było w jakiś sposób zaznaczone w historii, np. przez natknięcie się obu osób na siebie czy też opisania danego wydarzenia z dwóch perspektyw.